piątek, 21 grudnia 2007
Listonosz
- Poczta. Telegram do pana Kowalskiego.
Facet otwiera drzwi i pyta listonosza :
- Telegram z pieśnią ?
- Nie - odpowiada doręczyciel - Nie prowadzimy takiej usługi. Tylko telegram.
- Ale ja zawsze marzyłem, żeby dostać telegram i żeby listonosz zaśpiewał mi uroczystą pieśń. Proszę pana, mam dzisiaj urodziny - prosi pan Kowalski i wręcza pracownikowi poczty banknot 100 złotowy - Niech pan zaśpiewa i przeczyta treść telegramu.
- Dobra - zgadza się listonosz - Happy birthday to you, Happy birthday to you... Pana siostra umarła.
Ferrari
- Chciałbym wytatuować sobie Ferrari na penisie.
Tatuażysta uśmiecha się pod nosem:
- Dla dziewczyny?
- Nie, dla chłopaka - odpowiada klient.
- Hmm... to w takim wypadku dorzucę panu gratis dwa traktory na jądrach...
- A po cholerę mi tatuaż z traktorami na jajach? - pyta zdziwiony klient.
- Noooo......na wypadek gdyby Ferrari utknęło w błocie...
czwartek, 20 grudnia 2007
Cyrkowy numer 2
- Oto proszę kij bejsballowy. Proszę mnie z całej siły pierdyknąć w łeb.
- Pan oszalał!
- Spokojnie! na tym polega mój numer. Proszę walić!
- Ale...
- Na moją odpowiedzialność.
- No dobra... zobaczmy - powiedział dyrektor i dupnął petenta w beret, aż
zahuczało.
Facet pada bez przytomności na podłogę, krew zalewa dyrektorski dywan. Po trzech miesiącach od trepanacji facet budzi sie ze śpiączki i pyta pielęgniarkę:
- Gdzie ja jestem?
- Jest pan w szpitalu. Miał pan poważny uraz czaszki...
Koleś zrywa sie z łóżka, wyrywa kroplówkę i w pidżamie z zabandażowaną głową wybiega ze szpitala. Wpada do taksówki:
- Jedz pan do cyrku, migiem!!! Wpada bez pukania do gabinetu dyrektora i rzuca z uśmiechem od drzwi:
- TAADAAAAAMMMM!!!!!!!!!!!
Wędkarz
- No gdzie byłeś?
- Na rybach, kochanie - odpowiada mąż.
- I złapałeś coś - znów pyta żona.
- Nieeee, mam nadzieję, że nie... - wzdrygnął się mąż.
sobota, 15 grudnia 2007
Rzymskie igrzyska
- WALCZ UCZCIWIE CZARNUCHU!!!!!!
piątek, 7 grudnia 2007
Kameleon
- Weźcie wy się kurwa odpierdolcie...
wtorek, 4 grudnia 2007
Hipnotyzer
Miejscowa "elyta" odbija owocowe-mocne. Wszyscy ciągną z gwinta - jeden nie pije.
- Dlaczego nie pijesz? - pytają zdziwieni.
- Nie mogę. Hipnoza i kodowanie... - wyjaśnia abstynent.
Następnego dnia - na wielkim kacu - jeden z uczestników libacji przychodzi do abstynenta:
- Słuchaj! Chciałbym się także zahipnotyzować i zakodować... Już nie mogę tak dalej... Daj mi adres tego lekarza...
- Jakiego lekarza? To nasz kowal.
Facio podziękował i udał się do kowala:
- Chciałbym przestać pić... Podobno pomaga hipnoza i kodowanie... proszę...
- Zdejmuj spodnie i wypnij się - odpowiada kowal.
Facio zdziwił się, ale zdejmuje spodnie i wypina się w stronę kowala. Ten przyciąga chłopa do siebie i w żelaznym uścisku dyma go przez pół godziny. Wreszcie kończy, podciąga spodnie i mówi:
- Wypijesz - całej wsi opowiem....
Życiodajny
- Kochanie, co mogę jeszcze dla Ciebie uczynić przed Twoim odejściem?
- Chciałabym abyś mnie ten ostatni raz jeszcze przeleciał - mówi zona ostatkiem sił.
- Ależ kochana, przecież Ty tego nie wytrzymasz!
- Nie martw się, jakoś sobie poradzimy.
Kochali się, a potem poszli spać. Rano mąż zatroskany, czy żona jeszcze żyje idzie do jej pokoju, żony nie ma... Idzie do kuchni, a żonka krząta sie cała w skowronkach, ani śladu choroby!
- No... ale jak to sie stało?
- Kochany, seks z Tobą mnie uzdrowił, czuje sie wspaniale!
Mąż poszedł do siebie do pokoju i gorzko zapłakał. Żona podchodzi i pyta:
- No co Ty kochanie, smucisz sie, że wyzdrowiałam?
Na to mąż łkając:
- Nie, to nie to. Pomyślałem sobie ilu ludzi mogłem uratować: babcia, ciocia, wujek Heniek...
Kosmici
-Czemu stoisz na ulicy?
-Jestem bardzo głodny i jestem pedałem.
Dał mu kanapkę i pojechał dalej. Spotyka czerwonego ludzika. Pyta go:
-Czemu stoisz na ulicy?
-Chce mi się pić i jestem pedałem.
Dał mu picie i pojechał dalej. Widzi niebieskiego ludzika. Wkurzony wysiada i pyta:
-A ty pedale czego chcesz?
-Prawo jazdy i dowód rejestracyjny proszę.
środa, 28 listopada 2007
Kanapki traktorzysty
Orzeł delikatnie z gracja rozpakowuje kanapkę z papieru, w którym została owinięta kanapka. Jednym szponem bierze ser i mówi do siebie: "serek tutaj"; drugim szponem bierze szyneczkę i mówi do siebie: "szyneczka tutaj"; w końcu bierze chleb w skrzydła trzymając je, powoli uśmiecha się i zaczyna się masować chlebem po klacie i krzyczy:
- ALE JA JESTEM POJEBANY !!!!!!
wtorek, 27 listopada 2007
Titurumtutu
dzwoni do recepcji i mowi:
- Two tea to room two two
A recepcjonistka: srutututu, wypierdalaj chuju.....
Rozwód
- Jaka przyczyna rozwodu?
- No...
- Pije?
- Nie.
- Narkotyki?
- Nie.
- Mało zarabia?
- Nawet nie.
- Bije?
- Nie.
- Nie dba o dzieci?
- Dba.
- Zdradza?
- Nie, co też Wysoki Sąd...
- Nie zadowala pani jako kobiety?
- Nie, z tym wszystko w porządku.
- Nie pomaga w domu?
- Pomaga.
- No to gdzie przyczyna?
- Wysoki Sądzie... On to wszystko robi... ale... jakby Wysoki Sąd widział, z JAKĄ miną!!!
Zorro
- Ten mój stary to nie widzi we mnie już kobiety! Przychodzi wieczorem do domu i tylko: - Co jest do żarcia? Zeżre i idzie spać.
- Mam na to sposób, z moim było to samo. Kupiłam sobie seksowną satynową czarną koszulkę, czarne podwiązki z pończochami i jeszcze do tego czarną maskę. Wieczorem jak przyszedł z pracy i mnie w tym zobaczył to mówię ci... Było boooosko!
Spotykają się po kilku dniach:
- I co, pomogło!?
- Daj spokój, zrobiłam jak mi radziłaś, a on wraca do domu, patrzy na mnie i wali tekst:
- Cześć Zorro, co jest do żarcia?
Kaczka
- Podać Panu kaczkę?
- O tak, kochaniutka, i od chuja frytek!
poniedziałek, 26 listopada 2007
Wilk i zając
- Proszę, proszę wilku, nie zabijaj mnie, zrobię co zechcesz!
- To zrób mi loda!
- Nie umiem!
- Rób loda!!
- Kiedy nie umiem!!
- To rób, jak umiesz!
- Chrup, chrup, chrup...
piątek, 23 listopada 2007
Prima Aprilis
-Synku jutro wielki dzień w twoim życiu , rano odzyskasz wzrok
-Mamusiu naprawdę???
-Tak ale teraz idź już spać.
Jednak chłopiec nie mógł usnąć , myślał jakie to wielkie szczęście go spotka. Modlił się , obiecywał ze nigdy nie będzie oglądał zakazanych rzeczy , że będzie dobry itp
Rano matkę chłopca budzi przeraźliwy krzyk z jego pokoju.
- Co się stało ? - pyta Mama
- Już rano a ja nic nie widze!
- Hehe Prima Aprillis
Afryka XVII wiek
-Widziałeś ostatnio Ukulele?
-Nieeee...Do roboty do ameryki wyjechał.
sobota, 17 listopada 2007
Ręka
- Stary, co się stało, gdzie twoja ręka???
- Spiliśmy się wczoraj jak świnie, od północy niewiele pamiętam. Rano się budzę, a na mojej ręce śpi baba, dobrze ponad sto kilo, brzydka jak śmierć i noc listopadowa razem wzięte.
- I co?
- Po cichu odgryzłem sobie rękę, żeby się nie obudziła, i spierdoliłem...
Jasio...
- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę.
Na to Jasiu:
- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora:
- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije
- Taki mały, rudy?
- No, tak
- Ooo! ten to potrafi przyjebać..
Trzy "pały"
Mama go pyta za co z polskiego:
Pani kazała pisać "Ala ma Jasia. Ala ma Stasia. Ala ma Julka" i t.d., to ja napisałem, za Ala jest kurwa.
- A za co z matematyki?
- Pani zapytała ile jest 6 razy 7, to ja powiedziałem, ze 42, a jak pani zapytała ile jest 7 razy 6, to ja zapytalem: "A czy to nie jeden chuj?"
- A za co wuefu?
- Pani kazała podnieść lewą nogę, to podniosłem, a później kazała podnieść prawą nogę, to ja zapytałem "A na czym mam stać, na chuju?"
- A za co z religii?
- Ksiądz mówił, ze Bóg jest wszędzie. Zapytałem, czy u Malinowskiego w piwnicy tez. Ksiądz powiedział, że też. A ja mu na to: "A taki chuj, bo Malinowski nie ma piwnicy"
Gwiżdżące cysie
- Panie doktorze, mam gwiżdżące cysie...
Lekarz na to:
- Proszę się rozebrać do pasa.
Baba ściągnęła stanik, a cysie jeb!... gwizdnęły o podłogę
czwartek, 15 listopada 2007
środa, 14 listopada 2007
Suzuki
Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykańskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii.
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historia.
Kto mi powie, czyje to są słowa:
-"Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:
- Patrick Henry w 1775 roku w Filadelfii.
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział:
-"Państwo to ludzie, ludzie nie powinni wiec ginąć"?
Znowu wstaje Suzuki:
- Abraham Lincoln w 1863 roku w Waszyngtonie.
Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:
- Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańska historię lepiej od was!
W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś głośny szept:
- Pocałuj mnie w dupę pieprzony Japończyku!!!
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka, na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował:
- General McArthur w 1942 roku w Guadalcanal oraz Lee Iacocca w 1982 roku na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.
W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się tam słyszeć cichy szept:
- Rzygać mi się chce...
- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:
- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:
- Obciągnij mi druta!!!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem:
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez mrugnięcia okiem...
Na to inny uczeń wstał i krzyknął:
- Suzuki to kupa gówna!!!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.
Klasa już całkowicie popada w histerie, nauczycielka mdleje, gdy otwierają się drzwi, wchodzi dyrektor i mówi:
- Kurwa, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem...
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku...
Ewolucja
Coś mi się wydaje, że małpy i nas wyruchały.
wtorek, 13 listopada 2007
Po pogrzebie...
- Ile lat miał mąż?
- 98.
- A pani ile ma?
- 97.
- To opłaca się pani wracać do domu?
Owad ze śmietnika
- To tylko owad - mówi zakłopotana matka, chcąc ratować niewinność synka...
- Niewiarygodne, że może latać z takim wielkim kutasem...
poniedziałek, 12 listopada 2007
niedziela, 11 listopada 2007
Być gentlemanem...
- Nie chcę być dżentelmenem, tato! Chcę być taki jak ty!
4 podkowy
To znaczy, że jakiś koń popierdala na bosaka!!!
sobota, 10 listopada 2007
Chomik
- Żeby się nie rozpadł, jak go będę pierdolił...
Przypadek ze słoniem
Kilka lat później facet wybrał się do cyrku. Występowały tam różne zwierzęta, także słonie, ale jego uwagę zwrócił jeden słoń który patrzył na niego w ten sam sposób jak ten z dżungli. "Czyżby to ten słoń?" - pomyślał. "Jest do tamtego taki podobny!".
Po występie podszedł do tego słonia, pogłaskał go w uszy, ale wtedy słoń złapał go trąbą i trzasnął nim kilka razy o podłogę zmieniając jego ciało w krwawy pasztet.
Okazało się że to nie był ten słoń.
piątek, 9 listopada 2007
Zakochany
Na ulicy spotyka się dwóch gejów:
- Co u ciebie? - pyta jeden
- Aj mówię ci, tak się zakochałem, że nie mam kiedy się wysrać...
Czyja wina?
- Poproszę 2 wina.
Kasjerka na to:
- 7 zł.
...a on wypina dupę i mówi:
- Kto wypina tego wina!
W kawiarni
Kawiarnia, młoda piękna kobieta popija kawę, nagle podchodzi do niej zalany lump, podpiera się na krześle, chwieje się i mówi do kobiety:
- Bardzo mi się spodobałaś, nie spierdol tego...
Na-jeźdźca
On: Kochanie a może dziś na jeźdźca ?
Ona: Jaki najeźdźca?
On: Germański, kurwa, oprawca!
Ambulans
Przez pustynie jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego zona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
- Dokąd się tak spieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.
Zadanie
Robotnik wykonuje swoja prace w 4 dni i 5 godzin. Pijany robotnik tą sama prace w 7 dni i 8 godzin. Na budowie pracuje 7 robotników i 1 majster nadzorujący. Majster przychodzi trzeźwy na budowę co 3 dzień a do sklepu monopolowego jest 13 minut biegiem. Oblicz zysk sklepu monopolowego, gdy budowany jest dom dwukondygnacyjny?
czwartek, 8 listopada 2007
Jak dawniej...
- Co tam u ciebie?
- A wiesz... Chyba mi żona zmarła...
- Jak to?
- No niby wszystko dobrze: w łóżku jak dawniej, ale od tygodnia w domu nie posprzątane...
Na łożu śmierci
- Jaki dziś piękny zachód Słońca...
Na co zięć:
- Mamusia się nie rozprasza...
Troskliwy tato
- Jasne... Ech... - pomruczał sobie ojciec. - Co wy byście, dzieci jadły, gdyby nie ja...
Niesmak
- No coś ty! Chyba nie myślisz, że to ja!
- Eeee, wiem, że nie wziąłeś, bo je potem znaleźliśmy. Ale taki niesmak pozostał.
Powrót syna
Ojciec siedzący przed komputerem, nie odrywając wzroku od monitora pyta:
- A gdzieś ty był?
- W wojsku tato...
Kandydatka
Po rozmowach kwalifikacyjnych, na skutek selekcji pozostała im jedna kandydatka spełniająca te wymogi. Zadali jej pytanie:
- Jakie są Pani oczekiwania finansowe?
- 10 tysięcy złotych.
- Co? U nas 6 tysięcy zarabia Główny Księgowy.
- To dymajcie księgowego!
Seryjny morderca
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
Na to morderca:
- No, a co ja mam powiedzieć? Będę wracał sam...
Ciężki dzień
Niespecjalnie się wyspał tej nocy, a rano skoro świt pojechał do szpitala na porodówkę. Odebrał 10 porodów takich, że nawet nie miał czasu na drugie śniadanie, o obiedzie już nie mówiąc. Po dyżurze pojechał do swojej prywatnej podziemnej kliniki, bo miał umówione 3 skrobanki na boku, ale w tym czasie zadzwonił kolega, że coś pilnego mu wyskoczyło i musi wyjechac. Ten zgodził się go zastąpic po długich namowach, wiec od razu pojechał do szpitala.
Tam znowu spędził 8 godzin odbierając porody i przeprowadzając przeróżne badania i przeglądy. Jak wyszedł ze szpitala stwierdził, że nie ma siły jechac samochodem, wiec pójdzie do domu pieszo przez park, bo wcale nie jest daleko, a świeże powietrze dobrze mu zrobi.
I gdy tak sobie szedł późną nocą zmęczony przez park nagle zbliżyła się do niego jakaś postac. Kobieta. Zatrzymał się czekając na dalszy obrót wydarzeń, słaniając się lekko z wyczerpania. A kobieta rozglądnęła się konspiracyjnie na boki i tako rzecze: Facet, za 10 zł cipę pokażę!
środa, 7 listopada 2007
Byk i byczek
Idą miedzą dwa byki, ojciec i syn. W pewnym momencie w dali widzą stado krów. Młody byczek zaczyna nerwowo podskakiwać...
- Tato, tato, zobacz - krówki, tyle krówek, o matko - całe stado. Tato, tato, chodź - skoczymy szybko i bzykniemy po jednej!
- Spokooojnie synu... Pójdziemy powooooooli i bzykniemy wszystkie.
W oborze
Do obory wchodzi, powiedzmy nienachalnej urody krowa. Byki patrzą na nią, chrząkają nerwowo, w końcu jeden z nich mówi:
- No panowie! Pałka, zapałka dwa kije, kto się nie schowa ten kryje!
Na przystanku
W aptece
Do apteki wchodzi jeżyk. Podchodzi do okienka i mówi:
- Proszę 50 prezerwatyw.
Za nim stoją dwa zające. Jak usłyszały zamówienie, to zaczęły się śmiać. Jeżyk odwrócił się, popatrzył na zające, po czym odwrócił się do okienka i mówi:
- Proszę jeszcze dwie.
Faux pas
- Ej, laska! Ruchasz się? Eee... sorki... wygłupiłem się... Boże co za nietakt! Jak masz na imię?
- Grażyna.
- Ej, Grażyna, ruchasz się?
Punkt odniesienia
Wokół zwiniętego w kulkę jeża chodzi zgłodniały wilk. W pewnym momencie nie wytrzymuje i mruczy:
- Mógłbyś chociaż pierdnąć, miałbym jakiś punkt odniesienia!
Jak mustangi...
Piękny lipcowy dzień. Las, w lesie cisza. Słychać ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiegnie zajączek, sarenka, w tle słychać leniwe stukanie dzięcioła.
Wtem z głębi lasu wyłania się potężna chmura kurzu. Widać że jakiś tabun przebiega rozpędzony przez las. Zające uciekają do swych nor. Zwierzęta w popłochu czmychają na boki. Tabun biegnie z wielką prędkością przetaczając się przez las, nic nie widać, pył i kurz wszystko zasłania.
Aż wreszcie tabun dobiega do leśnej polanki. Zatrzymuje się tam. Kurz powoli opada. I nagle okazuje się że cała polanka jest wysłana... jeżami. Cała polanka grafitowa. Wszystkie sapią i ciężko oddychają, są zmęczone.
Jeden z jeży, który prowadził tabun lekko się uśmiecha, ale cały czas próbuje złapać oddech. Oddycha, oddycha, myśli, i wreszcie w zachwycie woła:
- No kurwa... jak mustangi!
Cuchnąca filiżanka
Do eleganckiej restauracji wchodzi damulka, siada przy stoliku i u kelnera zgiętego w ukłonach zamawia kawę. A gdy ją już dostaje kilkakrotnie podnosi do ust i krzywiąc się z niesmakiem opuszcza na dół. W końcu woła kelnera i zniesmaczona mówi:
- Kelner, ta kawa cuchnie brudnym fiutem!
Ten podnosi filiżankę ze stolika, kilkakrotnie wącha i odstawia mówiąc:
- Pani będzie łaskawa wziąć filiżankę w drugą rękę...
Smakosz oddziałowy
Oddział ginekologiczno położniczy. Do gabinetu ginekologa wpada jego kolega tej samej specjalności.
- Stary, chodź szybko, mam na fotelu pacjentkę, która ma łechtaczkę jak arbuza!
Ginekolog zrywa się z miejsca i pędzi do gabinetu kolegi, żeby zobaczyć ten ewenement. Wchodzą do gabinetu, na fotelu siedzi rozkraczona kobieta, ale wygląda całkiem normalnie.
- Przecież ona nie ma łechtaczki jak arbuz...
- Ale spróbuj!
Z życia babci klozetowej
Siedzą dwie babcie klozetowe i plotkują. Przechodzi elegancki pan i jednej z nich kłania się kapeluszem. Druga z podziwem w głosie:
- Wow! Znasz go?
- Znam. Srywa u mnie...
Trójkącik
Na poboczu jezdni zagląda bezradnie pani blondi pod klapę zepsutego samochodu. Podjeżdża radiowóz, policjant z zainteresowaniem patrzy i pyta:
- A trójkącik panienko?
Blondi: no jak to? - wydepilowałam!
Kanapki
- Panie. Co pan robisz?
- A wie pan. Wpadła mi marynarka...
- Ale chyba nie będziesz pan w niej chodził?
- Nie, ale w kieszeni miałem kanapki.
Po murzyńsku
- A po murzyńsku chociaż to było?
- No pewnie, że po murzyńsku!
- Od tyłu?
- No pewnie, że od tyłu!
- A palec w d**ie był?
- W mordę! Zapomniałem!
- No i tędy dostało się światło!
Cyrkowy numer
- Spadaj mnie pan! Mam dobry program i nie potrzebuję żadnych nowych numerów.
Facet:
- Niech pan posłucha przez 30 sekund, na pewno pana przekonam.
- No dobrze, mów pan, ale szybko.
Facet:
- Niech pan sobie wyobrazi cały sufit cyrku obwieszony balonami. Balonami z gównem. A na arenę wjeżdżają konie. Na każdym koniu amazonka. Z łukiem. I amazonki zaczynają galopować w koło. Unoszą łuki. Zaczynają strzelać do balonów. Przebijają je po kolei a całe gówno spada na dół. Przebijają wszystkie. Na dole wszystko jest nim pokryte. Widzowie w gównie, arena w gównie, orkiestra w gównie, konie w gównie, amazonki w gównie. I wtedy wchodzę ja... Cały na biało.
Życie staruszka
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna...
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię. Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy znalazł się w lesie, zkrzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
- Nie - odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek - Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem...
Ewelina i Czesław
- Ewelina, kurwa, chodź no tu natychmiast!
Żona z kuchni woła:
- Czesław, jestem zajęta! ZAJĘTA, rozumiesz! A to ugotuj, a to upierz,wyprasuj, zmyj podłogę. Dzieci do szkoły, dzieci ze szkoły. Śniadanie,obiad, kolacja. I tak w kółko, i tak w kółko. Nie mam czasu nawet dupy podetrzeć...
- Ooo... właśnie! O tym chciałem z tobą porozmawiać!!!
Zenek
Pstrykając kanałami zastanawiał się co zrobić z tą dziwną sytuacją. W końcu rozejrzał się po pokoju, wstał, przeprosił sąsiada, wpuścił sąsiadkę z powrotem do środka i poszedł do swojego mieszkania.
A jednak...
- Loda! Zrób mi loda!
Kobieta klęka przerażona i robi... Po czym facet ściąga kominiarkę, a to jej mąż....
- I co kurwa... dało się...?
Niewinny
- Jestem niewinny! Niewinny!
Na to z sąsiedniej celi:
- No, to już niedługo, kwiatuszku. Jutro bierzemy prysznic...
Major Skwarcow
- ech, major Skwarcow to jak powiedział żart...
- ech, major Skwarcow to jak zatańczył - ech, major Skwarcow...
Adiutanci wściekli idą do generała się skarżyć: Panie Generale, staramy się zabawiać te prukwy, a te ciągle major Skwarcow, major Skwarcow, kto to kurwa jest ten Skwarcow!?
Generał zastanowił się chwilę, po czym twarz mu się rozjaśniła i tłumaczy:
-no, był taki, Skwarcow, major, wiecie, on tak a to pierdnął, a to rzygnął, to chuja pokazał, ot, klasyczny bawidamek!
Na pirackim statku
- Kobiety za burtę, a mężczyzn wyruchamy.
- Ale mężczyzn się nie rucha - krzyknęły chórem kobiety
- Rucha się rucha - krzyknęli chórem mężczyźni.
Amputacja
- Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą. Która najpierw?
- Zła, panie doktorze.
- Przez pomyłkę amputowaliśmy panu obie nogi.
- Co?! A ta dobra wiadomość, doktorze?
- Widzi pan tę rudą i cycatą pielęgniarkę? - pyta lekarz .
- No widzę...
- Codziennie ja dymam...
Wsi spokojna
- Co, piło się wczoraj?
- Troszkę się wypiło.
- Boli główka dzisiaj, nieprawdaż?
- Oj, jak boli - mówi rolnik.
- No dobrze, to złap za cycuszki a ja poskaczę.
PKP
- Jebał pan kiedyś niedźwiedzia?
- Ale co? Jak? O co chodzi? Co to w ogóle za pytanie?
- Aaa, tak chciałem zagadać...
wtorek, 6 listopada 2007
Złota rybka
- Kicha - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?
- Kicha.
- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?
- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczył...
Supermarket
- Pan to pewnie jest kawalerem?
- Tak, a skąd pani wie? - równie zalotnie odpowiada facet.
- Bo jest pan poootwornie brzydki!
Rurka
Tamara
Otwiera im starusieńka baba.
- Tamara k doma? - pytają.
- Niet, niet... ona pomierła dwa goda temu - odpowiada babunia.
- Żałko, żałko... my pajebać priszli...
Z życia studenta
- Jak dziekan nie odwoła tego co powiedział to wypierdalam z tej uczelni.
- A co powiedział dziekan?
- Wypierdalaj z tej uczelni!
Sport
Spotyka się trzech pedziów i zaczynają rozmawiać o wymarzonej dyscyplinie sportowej.
- Ja marzę o zapasach - mówi pierwszy - ci mężczyźni w skąpych i obcisłych strojach, cały czas są w uścisku. Ach, to coś dla mnie!
- Dla mnie wymarzony sport to pływanie - stwierdza drugi - wygoleni, muskularni młodzieńcy i jak zachęcająco wypinają sie podczas startu...
- Piłka nożna, to jest coś - mówi trzeci.
Pozostali spoglądają na niego z olbrzymim zdziwieniem, ale ten kontynuuje:
- Wyobraźcie sobie finał mistrzostw świata, sto tysięcy kibiców na trybunach, do końcowego gwizdka kilka chwil, przegrywamy 0:1, piłka trafia do mnie. Wbiegam na pole karne ogrywając obrońców, przechodzę bramkarza i ...
Nie trafiam do pustej bramki!
Niewiarygodny ryk kibiców i wszyscy zgodnie krzyczą: CHUJ CI W DUPĘ!!!
A ja, kładę sie na murawie i marzę...
Na pływalni
Ojciec z synem poszli na krytą pływalnię. Po wyjściu z basenu ojciec stanął pod prysznicem, żeby zmyć resztki chloru, a synek bawiąc się biegał koło niego. W pewnej chwili maluch pośliznął się na mydle. W ostatniej chwili ratując się przed upadkiem, złapał się za ojcowskiego ptaka, podciągnął się trochę i pobiegł dalej. Tatko popatrzył czule na pociechę i pomyślał: "No, a gdyby był dziewczynką i myłby się z matką to by się wypierdolił..."
poniedziałek, 5 listopada 2007
W tramwaju
Najpierw przesłuchują Murzyna.
- Jadę sobie spokojnie tramwajem, a tu nagle ni z tego ni z owego ten Polak walnał mnie pieścią w twarz. Za chwilę podbiegł drugi i też mnie uderzył. Nie mam pojęcia za co!
Później przesłuchują Polaka, który jako pierwszy uderzał:
- Jadę sobie spokojnie tramwajem, a tu nagle jakiś wielki Murzyn stanął na mojej stopie. Mówię sobie, zaczekam, może się przesunie. Dałem mu minutę. Patrzę na zegarek, minuta minęła, a Murzyn dalej stoi na mojej stopie. Dałem mu 2 minutę. Patrzę na zegarek, 2 minuta minęła, Murzyn nic. Mówię, dam jeszcze jedną - patrzę na zegarek, 3 minuta minęła, a Murzyn jak stał tak stał. Więc się wkurzyłem tak mocno, ze aż mu strzeliłem w mordę!
Na końcu przesłuchują drugiego Polaka:
- Jadę spokojnie tramwajem i patrzę, że stoi Murzyn i obok Polak. I ten Polak ciągle spogląda na zegarek, na Murzyna, na zegarek, na Murzyna... i nagle jeb! Przywalił Czarnemu! To pomyślałem, że w całej Polsce się zaczęło...
Kiełbasa
- Dziś obciągniesz mi kiełbasę.
Żona skonsternowana, ale zabrała się do roboty. Mąż:
- O tak ssij, ssij... ale teraz lekko dmuchnij, bo prześcieradło mi w tyłek wlazło.
Impreza
- Boże, proszę, spraw żeby to była herbata...
Góral
- No, to teraz trzy dni nie będziesz mnie widziała.
Na to ona:
- A co, umówiłeś się z kumplami na piwo?
- Nie, będę ruchał od tyłu.
Choinka
- Co się stało? - pyta mama.
- Pani kazała nam tańczyć wokół choinki, ale dzieci było za mało - odpowiada Jasiu.
Z czasów starożytnych
Dzielni wojownicy maszerują duktem, wzdłuż którego ustawiono setki krzyży. Na każdym z nich dogorywa zbuntowany niewolnik, przestępca lub chrześcijanin... W pewnym momencie Cezar usłyszał szept dobiegający z jednego z przydrożnych krzyży.
- Stać! - krzyknął boski imperator, rozkaz powtórzyli setnicy i kolumna. Wojska zatrzymały się. Cezar wyskoczył z lektyki i podszedł do krzyża.
- Przynieść drabinę! - rozkazał po chwili.
- Drabina, drabina, przynieść drabinę - powtarzali setnicy, aż znalazła się drabina dla Cezara. Boski wspiął się po szczeblach i przyłożył ucho do ust umierającego niewolnika.
- Co powiedziałeś? - zapytał.
- Wody, najpierw wody... - wyszeptał ukrzyżowany.
- Wody! - rozkazał Cezar.
- Wody, wody, wody! - powtórzyli setnicy, aż wreszcie znalazł się bukłak z wodą.
Niewolnik ugasił pragnienie.
- Co powiedziałeś?! - niecierpliwi się Cezar.
- Powiedziałem, że zajebista defilada...
Tymianek
- Dzień dobry, czy to pan wczoraj kupował u nas tymianek?
- Tak, a o co chodzi? - pyta facet.
- Proszę pana - mówi aptekarz - zaszła pomyłka. Zamiast tymianku dostał Pan cyjanek!
- A to jakaś różnica, proszę pana? - krzyczy do słuchawki facet.
- Tak! Musi pan dopłacić 4,50,-
Młynarz
- Może mu po prostu wpierdolimy???
Na to sołtys:
- Nie możemy bo to JEDYNY młynarz we wsi. Co zrobimy jak się wkurzy i opuści wieś, kto będzie nam mąkę robił?
Znów zapadła cisza. Po parunastu minutach znowu wstaje kowal i mówi:
- No to wpierdolmy stolarzowi, tych jest dwóch.
Bajka o jeżyku
Mały chłopczyk wraz z tatusiem znalazł w lesie jeżyka. Leżal biedak pod kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło sie żal jeżyka i poprosil tatę, aby zabrali zwierzaka do domu. Tata się zgodził i jeżyk zamieszkał u nich.
LSD
- Pierdolic tabletki, widziałeś, kurwa, smoka w kuchni?!
Neurologia
Arbuz
- Mamo, mamo, chce mi się jeśc!
Za chwilę znowu:
- Mamo, mamo, chce mi się pic!
Stojący z nimi facet mówi:
- Niech mu pani kupi arbuza to i się naje i napije.
Na to babka:
- Zwal se pan konia nogami, to se pan i poruchasz i potańczysz!