poniedziałek, 5 listopada 2007

W tramwaju

Policja zatrzymała 3 mężczyzn za rozbój w tramwaju. Dwóch Polaków i Murzyna. Okazało się, że obaj Polacy zaatakowali Czarnego. Wiec policja wzięła panów na komisariat, żeby ich przesłuchać.

Najpierw przesłuchują Murzyna.

- Jadę sobie spokojnie tramwajem, a tu nagle ni z tego ni z owego ten Polak walnał mnie pieścią w twarz. Za chwilę podbiegł drugi i też mnie uderzył. Nie mam pojęcia za co!

Później przesłuchują Polaka, który jako pierwszy uderzał:

- Jadę sobie spokojnie tramwajem, a tu nagle jakiś wielki Murzyn stanął na mojej stopie. Mówię sobie, zaczekam, może się przesunie. Dałem mu minutę. Patrzę na zegarek, minuta minęła, a Murzyn dalej stoi na mojej stopie. Dałem mu 2 minutę. Patrzę na zegarek, 2 minuta minęła, Murzyn nic. Mówię, dam jeszcze jedną - patrzę na zegarek, 3 minuta minęła, a Murzyn jak stał tak stał. Więc się wkurzyłem tak mocno, ze aż mu strzeliłem w mordę!

Na końcu przesłuchują drugiego Polaka:

- Jadę spokojnie tramwajem i patrzę, że stoi Murzyn i obok Polak. I ten Polak ciągle spogląda na zegarek, na Murzyna, na zegarek, na Murzyna... i nagle jeb! Przywalił Czarnemu! To pomyślałem, że w całej Polsce się zaczęło...

Brak komentarzy: