piątek, 21 grudnia 2007

Listonosz

Kto tam ?
- Poczta. Telegram do pana Kowalskiego.
Facet otwiera drzwi i pyta listonosza :
- Telegram z pieśnią ?
- Nie - odpowiada doręczyciel - Nie prowadzimy takiej usługi. Tylko telegram.
- Ale ja zawsze marzyłem, żeby dostać telegram i żeby listonosz zaśpiewał mi uroczystą pieśń. Proszę pana, mam dzisiaj urodziny - prosi pan Kowalski i wręcza pracownikowi poczty banknot 100 złotowy - Niech pan zaśpiewa i przeczyta treść telegramu.
- Dobra - zgadza się listonosz - Happy birthday to you, Happy birthday to you... Pana siostra umarła.

Ferrari

Przychodzi facet do studia tatuażu:
- Chciałbym wytatuować sobie Ferrari na penisie.
Tatuażysta uśmiecha się pod nosem:
- Dla dziewczyny?
- Nie, dla chłopaka - odpowiada klient.
- Hmm... to w takim wypadku dorzucę panu gratis dwa traktory na jądrach...
- A po cholerę mi tatuaż z traktorami na jajach? - pyta zdziwiony klient.
- Noooo......na wypadek gdyby Ferrari utknęło w błocie...

czwartek, 20 grudnia 2007

Cyrkowy numer 2

Koleś wpada do dyrektora cyrku i przekonuje dyrektora by zobaczył jego numer. Dyrektor twierdzi, ze nie ma czasu a za to ma już pełną obsadę... ale w końcu pyta faceta na czym polega jego numer.
- Oto proszę kij bejsballowy. Proszę mnie z całej siły pierdyknąć w łeb.
- Pan oszalał!
- Spokojnie! na tym polega mój numer. Proszę walić!
- Ale...
- Na moją odpowiedzialność.
- No dobra... zobaczmy - powiedział dyrektor i dupnął petenta w beret, aż
zahuczało.
Facet pada bez przytomności na podłogę, krew zalewa dyrektorski dywan. Po trzech miesiącach od trepanacji facet budzi sie ze śpiączki i pyta pielęgniarkę:
- Gdzie ja jestem?
- Jest pan w szpitalu. Miał pan poważny uraz czaszki...
Koleś zrywa sie z łóżka, wyrywa kroplówkę i w pidżamie z zabandażowaną głową wybiega ze szpitala. Wpada do taksówki:
- Jedz pan do cyrku, migiem!!! Wpada bez pukania do gabinetu dyrektora i rzuca z uśmiechem od drzwi:
- TAADAAAAAMMMM!!!!!!!!!!!

Wędkarz

Mąż wraca o 4 rano do domu. Żona zaspana otwiera mu drzwi i pyta z wyrzutem:
- No gdzie byłeś?
- Na rybach, kochanie - odpowiada mąż.
- I złapałeś coś - znów pyta żona.
- Nieeee, mam nadzieję, że nie... - wzdrygnął się mąż.

sobota, 15 grudnia 2007

Otyły sex

Jak się kochać z otyłą kobietą od tyłu?
Klapsa w tyłek i wchodzisz za trzecią falą...

Rzymskie igrzyska

Na kolejne igrzyska w starożytnym Rzymie, postanowiono przygotować jakiś nowy, zajebisty numer. Najlepsza wśród propozycji okazała się walka Murzyna z lwem, przy założeniu, że lew, po krótkiej walce, rozszarpuje Murzyna ku uciesze zgromadzonej publiczności... Wybrano więc odpowiedniego lwa, odpowiedniego Murzyna, ale tuż przed walką organizatorzy zaczęli zastanawiać się, patrząc na Murzyna, czy aby taki wielki umięśniony Murzyn, nie da rady lwu... Po krótkiej naradzie postanowiono zakopać go do pasa w ziemi, w celu obniżenia szans na wygrana. Lecz kiedy popatrzono, na do połowy wkopanego w ziemie Murzyna, wydał im się jeszcze większy, więc wkopano go w ziemię po szyję... I tak rozpoczęła się walka. Tłum szalał z radości. Z klatki wypuszczono wielkiego wygłodzonego lwa, który kiedy tylko zobaczył głowę Murzyna ruszył do ataku. Przerażony Murzyn w ostatniej chwili przechylił głowę, lew potknął się, walnął łbem o bandę areny i legł nieprzytomny. A wtedy rozwścieczony lud zaczął krzyczeć:
- WALCZ UCZCIWIE CZARNUCHU!!!!!!

piątek, 7 grudnia 2007

Kameleon

Zespół naukowców badał kameleona. Postawili zatem zwierzę na czerwonym kawałku materiału - w mgnieniu oka kameleon stał się czerwony. Następnie, naukowcy postawili kameleona na żółtym kawałku materiału - kameleon stał się żółty. Podobne testy przeprowadzono dla materiałów o różnych kolorach - zielonym, niebieskim, brązowym. Na koniec eksperymentu naukowcy rozsypali kolorowe konfetti i postawili na nim kameleona. Ku zdziwieniu naukowców kameleon westchnął ciężko, odwrócił łeb w ich stronę i powiedział:
- Weźcie wy się kurwa odpierdolcie...

wtorek, 4 grudnia 2007

Hipnotyzer

Okolice Lublina. Zapadła wiocha. Ławka przed spożywczo-monopolowym "U Hanki".
Miejscowa "elyta" odbija owocowe-mocne. Wszyscy ciągną z gwinta - jeden nie pije.
- Dlaczego nie pijesz? - pytają zdziwieni.
- Nie mogę. Hipnoza i kodowanie... - wyjaśnia abstynent.
Następnego dnia - na wielkim kacu - jeden z uczestników libacji przychodzi do abstynenta:
- Słuchaj! Chciałbym się także zahipnotyzować i zakodować... Już nie mogę tak dalej... Daj mi adres tego lekarza...
- Jakiego lekarza? To nasz kowal.
Facio podziękował i udał się do kowala:
- Chciałbym przestać pić... Podobno pomaga hipnoza i kodowanie... proszę...
- Zdejmuj spodnie i wypnij się - odpowiada kowal.
Facio zdziwił się, ale zdejmuje spodnie i wypina się w stronę kowala. Ten przyciąga chłopa do siebie i w żelaznym uścisku dyma go przez pół godziny. Wreszcie kończy, podciąga spodnie i mówi:
- Wypijesz - całej wsi opowiem....

Życiodajny

Żona leży na łożu śmierci, jest naprawdę cieniutko. Mąż przychodzi i pyta:
- Kochanie, co mogę jeszcze dla Ciebie uczynić przed Twoim odejściem?
- Chciałabym abyś mnie ten ostatni raz jeszcze przeleciał - mówi zona ostatkiem sił.
- Ależ kochana, przecież Ty tego nie wytrzymasz!
- Nie martw się, jakoś sobie poradzimy.
Kochali się, a potem poszli spać. Rano mąż zatroskany, czy żona jeszcze żyje idzie do jej pokoju, żony nie ma... Idzie do kuchni, a żonka krząta sie cała w skowronkach, ani śladu choroby!
- No... ale jak to sie stało?
- Kochany, seks z Tobą mnie uzdrowił, czuje sie wspaniale!
Mąż poszedł do siebie do pokoju i gorzko zapłakał. Żona podchodzi i pyta:
- No co Ty kochanie, smucisz sie, że wyzdrowiałam?
Na to mąż łkając:
- Nie, to nie to. Pomyślałem sobie ilu ludzi mogłem uratować: babcia, ciocia, wujek Heniek...

Kosmici

Jedzie kierowca ciężarówki i widzi zielonego ludzika. Pyta ludzika:
-Czemu stoisz na ulicy?
-Jestem bardzo głodny i jestem pedałem.
Dał mu kanapkę i pojechał dalej. Spotyka czerwonego ludzika. Pyta go:
-Czemu stoisz na ulicy?
-Chce mi się pić i jestem pedałem.
Dał mu picie i pojechał dalej. Widzi niebieskiego ludzika. Wkurzony wysiada i pyta:
-A ty pedale czego chcesz?
-Prawo jazdy i dowód rejestracyjny proszę.