wtorek, 9 września 2008

Czernobylski czerwony kapturek

Czernobylski las. Przez ostępy, głośno tupiąc, przedziera się Czerwony Kapturek - około trzech metrów wzrostu, bary szerokie na dwa metry, dwudniowy zarost na twarzy, dwa grube warkocze.
Na spotkanie jej, jak to w bajce, wyszedł wilk - maleńki, wychudzony, zabiedzony, oczy wielkie ze strachu.
Czerwony Kapturek basem:
- A ty, tego... co... pierożki chcesz mi zabrać?
Wilk, trzęsąc się ze strachu:
- Nnnnie...
Kapturek groźniej:
- A co, zgwałcić może chcesz?
Wilk, przysiadając ze strachu:
- Nnnnie... Nnnnoo ccco ttyyy...
Czerwony Kapturek, zadzierając spódnicę:
- No masz, chociaż obciągnij.

Kilkunastoletni staż

Małżeństwo z kilkunastoletnim stażem w łóżku.
Krótka gra wstępna. Ona "kręci śmigłem", a on jak basista o struny, uderza lekko palcami o wargi.
Po chwili, ona na kolanach usiłuje zająć pozycję na jeźdźca, sięga pod pośladki by poprowadzić "Strzałę Amora" precyzyjnie do celu i mówi:
- Nie jest już taki sztywny jak dawniej!... Już ci się zaczyna giąć!
- Pamiętasz film "Uwolnić orkę"?... Jej w niewoli też się płetwa na grzbiecie wyginała!

Zabawy na cmentarzu

Pijaczek zakręcił się przypadkiem na cmentarzu.

Zauważył grabarza, zajętego swoją praca i postanowił go dla żartu przestraszyć. Podszedł do niego od tylu i wrzasnął :"BUUUUAAA"
Grabarz ani drgnął, nawet się nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi.
Kiedy wychodzi poza teren cmentarza, nagle dostaje łopatą w łeb i pada na ziemię nieprzytomny.
Pochyla się nad nim grabarz i grożąc palcem mówi:
"Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się ... ale za bramę nie wychodzimyyyy''